Nauczyciel Ewangelii

Na marginesie 3 (1) / 2013

1 października 2017

O św. Antonim z Padwy napisano bardzo dużo, cieszyć się możemy również krytycznymi opracowaniami jego dzieł. Jednak sława Świętego w dużo większym stopniu przekazywana jest „z ust do ust”; nic więc dziwnego, że w pobożności ludowej należy on do najpopularniejszych świętych.

Dla wielu Czytelników biuletynu Na marginesie będzie zaskoczeniem, że Nasz Patron nie urodził się w Padwie, której to miejscowości nazwa tak mocno przylgnęła do jego imienia, ale w portugalskiej Lizbonie; było to około 1195 r. Podstawowe wykształcenie zdobył w szkole katedralnej tuż obok domu rodzinnego, po czym wstąpił do zakonu kanoników regularnych w rodzinnym mieście, aby wkrótce przenieść się do ówczesnej stolicy – Coimbry. Tam przez kilka lat pogłębiał znajomość świętej teologii przygotowując się do przyjęcia święceń kapłańskich. W tym samym czasie poznał braci mniejszych, którzy nieopodal miasta utworzyli swój pierwszy klasztor na tych terenach; powoli dojrzewała w nim myśl o przejściu do tej wspólnoty, aby z gorliwością głosić Ewangelię wyznawcom islamu w północnej Afryce. Po uzyskaniu stosownych pozwoleń przystąpił do franciszkanów i w niedługim czasie wyjechał do Maroka. Krótkotrwała misja została w brutalny sposób przerwana silnym atakiem malarii, z którą walka w tamtejszych warunkach była niemożliwa. Zamiar powrotu do ojczyzny został z kolei uniemożliwiony wskutek ogromnego sztormu na Morzu Śródziemnym; statek, na którym podróżował Antoni, roztrzaskał się u wybrzeży Sycylii. Jego pobyt na ziemi włoskiej był o tyle krótki (były to lata 1222 – 1231), co i bardzo owocny. Sława kaznodziejska, jaka zewsząd go otaczała, była potęgowana licznymi wydarzeniami o charakterze cudownym. Obok tego naszą uwagę powinna przykuwać skuteczność Antoniego (wówczas już związanego z Padwą) w otaczaniu szczególną troską tych, którzy padali ofiarą ludzkiej zachłanności. Jednych i drugich nie brakowało wówczas, nie brakuje i dziś!

Trudno w krótkich słowach ukazać całe bogactwo sylwetki św. Antoniego Padewskiego. Ciekawie uczynił to Roman Brandstaetter, który jest autorem pięknej „Litanii do św. Antoniego” (fragmenty):
Święty Antoni.
Zagubiliśmy sens życia,
Wiarę,
Nadzieję,
Miarę wszelkich wartości 
I samych siebie.

Jak mamy siebie odnaleźć
Święty Antoni?
Jak?
Gdzie?

Szukamy się w złocie,
Na giełdach przypominających domy obłąkanych, 
Wpełnych spiżarniach,
W ciemnych piwnicach naszych pożądań, 
W narkotykach, 
W wódce, 
W mordowaniu ludzi, 
W biurokracji, 
W przybijaniu bezwartościowych pieczątek, 
W upajaniu się władzą. 

Święty Antoni,
Naucz nas odnaleźć sumienie nasze,
Które zgubiliśmy,
Nic nawet o tym nie wiedząc.

 


Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
61 0.15745401382446