Dziecię nam się narodziło

Na marginesie 6 (4) / 2013

1 października 2017

Przemiany społeczne z przełomu lat ‘80 i ‘90 ubiegłego wieku, oraz idąca za nimi transformacja ustrojowa, dały ludziom wiele nowych możliwości, ale też i poskutkowały w naszym życiu niemałym zamieszaniem. Jednym z obszarów, którego one dotyczą jest ludzkie życie od momentu poczęcia aż do naturalnej śmierci. O ile ten drugi aspekt jeszcze nie wybrzmiał z całą mocą w publicznej dyskusji, to pierwszy co i rusz pojawia się i rozpala nasze emocje: a to problem aborcji, nad którym przetoczyła się niejedna burza polityczna i co jakiś czas bywa jeszcze rozgrzebywany; a to bardziej nam współczesne przepychanki wokół procedury in vitro; postulat edukacji seksualnej czy też wychowania do życia w rodzinie (zależy kto o tym mówi) na różnych poziomach nauczania; wreszcie mocno nagłaśniania ideologia gender, zdaje się, że wszechobecna… To niewątpliwie poważne wyzwania, które domagają się rzeczowego wyjaśnienia, spokojnej dyskusji prowadzonej przez kompetentne osoby, w oparciu o wyniki rzetelnych badań naukowych. Odnoszę jednak wrażenie, że na moim podwórku inne problemy są dużo bardziej… palące!

Kilka tygodni temu moją uwagę zwróciło omówienie spotu dotyczącego kampanii społecznej prowadzonej w Finlandii, w którym ukazano młodą kobietę w zaawansowanej ciąży: poprzez sceny rodem z najgroźniejszego horroru dochodzimy do momentu, gdy ta kobieta, w pełni zrelaksowana, siada wygodnie na kanapie i zapala papierosa!

Wiadomo powszechnie, że palenie tytoniu powoduje i przyśpiesza rozwój wielu poważnych schorzeń. Należy zatem stanowczo stwierdzić, że palenie papierosów i ciąża to dwie sprzeczności, których nie sposób pogodzić. Skutki
tego nałogu dotyczą nie tylko samej osoby palącej, ale i dziecka będącego w łonie matki – jest to problem tzw. biernego palenia. Koniecznie trzeba tu wspomnieć również o ojcach oraz innych osobach tworzących środowisko, gdzie przebywa kobieta w stanie błogosławionym. Nie trzeba prowadzić poważnych poszukiwań w fachowej literaturze medycznej – wystarczy sięgnąć do prostych opracowań opublikowanych w Internecie, aby dowiedzieć się, jak poważne niebezpieczeństwo grozi dziecku, którego matka jest nałogową palaczką:

  • zamiast życiodajnego tlenu dziecko otrzymuje wraz z nikotyną wiele innych szkodliwych substancji chemicznych, w tym rakotwórczych, przez co częściej zapada na poważne choroby układu oddechowego;
  • waga, wzrost, obwód główki dziecka i inne wskaźniki oceniane za pomocą skali Apgar znacząco odbiegają od określonych norm (i nie są powodem do zadowolenia);
  • wzrasta ryzyko występowania przewlekłego zapalenia ucha środkowego, które jest główną przyczyną niedosłuchu, a nawet głuchoty;
  • ponadto częściej choruje ono na nieżyty układu pokarmowego (trawienia);
  • w późniejszym czasie okazuje się, że dzieci te mają niższą odporność i są słabsze w rozwoju umysłowym.

Jeśli kobieta pali po porodzie i jednocześnie karmi dziecko piersią to dochodzi do przekazywania wielu trujących substancji wraz z pokarmem matki, przez co u dziecka dostrzegamy częstsze okresy niepokoju i bezsenności, możliwe są wymioty i biegunki, a także zaburzenia pracy serca i układu krążenia; istnieje też niebezpieczeństwo tzw. śmierci łóżeczkowej.

Smutkiem napawa widok kobiet oczekujących potomstwa, gdy wychodzą przed budynek naszego szpitala na papieroska. Wiem, że nałogi są trudne do zwalczenia, niełatwo się z nimi uporać, ale znam wiele osób, które mogą się poszczycić sukcesem w ich opanowaniu. W takiej sytuacji kluczowym zagadnieniem jest motywacja osoby uzależnionej od nikotyny – aby uwolnić się od jej wpływu należy poddać się ścisłej samokontroli, co nie jest łatwe, i ewentualnie skorzystać z różnych form wsparcia o charakterze psychoterapeutycznym lub farmakologicznym. Jeśli osoba uzależniona respektuje wartości duchowe, to wskazane powyżej starania powinna uzupełnić ufną modlitwą.

W  OCZEKIWANIU  NA  DAR  NOWEGO  ŻYCIA
Dziękuję Ci Panie Jezu za dar nowego życia, którego obecność czuję w moim wnętrzu.
Ten dar sprawia, że zaczynam patrzeć na osoby i świat inaczej niż dotychczas. Napełnia mnie on czułością i pogłębia we mnie uwielbienie dla Twojego dzieła stworzenia, które Ty kontynuujesz za pośrednictwem mojej osoby.
Jestem szczęśliwa z bycia kobietą i matką, dlatego, proszę Ciebie Panie Jezu, czuwaj nad tym stworzeniem, które Ty już widzisz i znasz. Ja odczuwam tylko jego lekki i ledwie dostrzegalny szelest. Marzę i wyobrażam sobie jego twarz, kolor oczu i włosów. Pozwól mi nie tylko marzyć, ale pomóż mi także go poznać, abym mogła mu towarzyszyć od pierwszych chwil jego poczęcia.
Spraw, aby trudy ciąży i wszelkie obawy nie zmąciły mojej pogody ducha, abym mogła przeżyć tę cudowną „przygodę” powierzając się całkowicie w ręce Twojej opatrzności.
Maryja, Twoja odważna i czuła Matka, niech będzie przy mnie w czasie mojego oczekiwania, abym mogła przyjąć i zaakceptować to dziecko, dar Twej miłości, z taką samą miłością, z jaką Ona wydała na świat Ciebie. Amen.

 


Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
61 0.13714408874512